|
|
|
|||||||
| Reklama i prasa Wilczaki w prasie, reklamie, teledyskach i telewizji (grające 'siebie' lub wilki). Artykuły i programy o rasie... |
![]() |
|
|
Thread Tools | Display Modes |
|
|
|
|
#1 |
|
VIP Member
|
Obawiam się niestety, że taka wymiana jest cokolwiek niezgodna z prawem, autorskim
Chyba, że się mylę (niniejszym wywołuję do tablicy specjalistów) Poza tym, czytanie o szkoleniu niespecjalnie wiele da. Jak nie masz trenera, który zobaczy Ciebie i psa, zwróci uwagę na poszczególne lementy, których sam nie jesteś w stanie zobaczyć to psu na budę dowolna lektura. Owszem, sa książki przekazujące podstawy (Zofii Mrzewińskiej chociażby) ale obserwując ich "działanie" śmiem twierdzić, że też nie zawsze dają pożądany przez autorkę efekt. Sorry za brak entuzjazmu ale nie wierzę w naukę tym sposobem |
|
|
|
|
|
#2 | |
|
Wilczasty : Foto
|
Quote:
__________________
Brązowa Odznaka Honorowa Związku Kynologicznego w Polsce Braterstwo Wilczaków Galeria |
|
|
|
|
|
|
#3 | |
|
Junior Member
Join Date: Sep 2006
Posts: 159
|
Quote:
Zgadzam się z Danielem. Każdy z nas ma przeczytanych wiele różnych pozycji, starszych i nowszych, bardziej lub mniej wartościowych. Myślę, że celem poznania innych tytułów nie jest bezmyślne, ślepe naśladownictwo proponowanych przez różne autorytety i znawców tematu metod żywieniowych, szkoleniowych, socjalizacyjnych ale o poszerzenie swoich horyzontów myślowych, weryfikację dotychczasowych technik, odświeżenie wiadomości czy zmianę perspektywy i może wprowadzenie czegoś nowego w dotychczasowych relacjach z pupilem. A trener, nawet najlepszy, z osiągnięciami też popada w rutynę. I im szersza nasza wiedza (teoretyczna z książek i merytoryczna ze szkoleń)tym większy sukces w dobrych, przyjacielskich kontaktach z psiakami. |
|
|
|
|
|
|
#4 |
|
VIP Member
|
Owszem, zdobywanie wiedzy (nawet historycznej, w danej dziedzinie) jest zawsze OK.. nadal jednak pozostaje pytanie o mozliwość robienia czegokolwiek z treścia owych książek. Macie jakis konkretny pomysł?
|
|
|
|
|
|
#5 | |
|
Junior Member
Join Date: Sep 2006
Posts: 159
|
Quote:
Nie znam się na prawach autorskich i nie chcę ich naruszać, dlatego moja myśl nie wybiega aż tak daleko żeby prowadzić dyskusje nad wybranymi cytatami z różnych pozycji, czy zamieszczać je na jakimkolwiek forum. Pozdrawiam Anka |
|
|
|
|
|
|
#6 | |
|
Junior Member
Join Date: Dec 2003
Posts: 387
|
Quote:
maria i wufi |
|
|
|
|
|
|
#7 |
|
Junior Member
Join Date: Dec 2003
Posts: 387
|
Inaczej sprawa przedstawia się, gdy chodzi o listy dyskusyjne, w których uczestniczyć mogą tylko listowicze. Wówczas teksty mogą być cytowane wyłącznie w obrębie danej listy, a na zewnątrz - wyłącznie za zgodą autorów wszystkich cytowanych fragmentów.
Dalej - dotyczy zawartości stron sieci o publicznym dostępie - każdy tekst może zostać zacytowany z podaniem autora tekstu, linku do strony i (dobrze by było) datą publikacji w sieci. W sprawie zdjęć - mówiąc krótko - szlag mnie trafia! Głównie na niedbałość autorów. W większości przypadków bez złamania prawa autorskiego nie da się zacytować zdjęcia. To że zdjęcia nie są podpisywane, prowadzi do łamania praw, bo... nie można zapytać autora ani go podać go jako autora, a link do zdjęcia to prehistoria wymiany informacji w sieci, sorki, to musi zniknąć, wyparte przez bardziej atrakcyjny sposób. Mój apel do fotografujących zawsze brzmiał - PODAJ kto jest autorem fotki i adres do katalogu, gdzie znajduje się info o autorze (kontakt i prawa), bo inaczej chętny do zacytowania zdjęcia nie ma szansy na poszanowanie prawa autorskiego. Nadgminne obchodzenie prawa autorskiego w przypadku cytowania zdjęć wcale nie musi już być na zawsze normą. Możemy to zmienić! Jeśli wywiążemy się ze swojej strony w swoich katalogach i określimy co i jak wolno zacytować i kogo pytać, jeśli gość strony chce coś gdzieś pokazać. Nie ma co liczyć na to, że nikt nie "weźmie sobie" zdjęcia, bo nie podamy danych autora zdjęcia. Monty Sloan pozwalał zawsze ściągać zdjęcia wilków na prywatny użytek oraz na cele niekomercyjne, ale w pewnym momencie szlag go trafił, że ludzie odcinają jego podpis i zakodował zdjęcia, a na publicznej stronie pozwolił na oglądanie tylko miniatur. Ja dostałam zgodę na użycie i tłumaczenia na cele niekomercyjne, ale przypadkiem znalazłam zdjęcia Montyego, zacytowane i użyte w celu dyskusji na jakimś forum bez podania źródeł. Tak więc nadal mam mieszane uczucia, bo niejako "pomagam" w łamaniu prawa autorskiego, mimo iż ja zawsze podaję źróło i to CZYJE jest zdjęcie oraz pogląd na prawa autorskie mój i autora fotek. Wolfdog ma tę niedogodność, że zdjęcia i dane o zdjęciu są wprowadzane ręcznie. Więc oprócz forum wolfdoga NIE WOLNO cytować tych zdjęć, no chyba że się uda znaleźć właściciela zdjęcia i po żmudnej pracy detektywistycznej doczeka się na jego odpis na maila... maria i wufi |
|
|
|
![]() |
|
|