Go Back   Wolfdog.org forum > Polski > Sport i szkolenie

Sport i szkolenie Wilczaki jako psy użytkowe - jak je szkolić, jak uczyć kolejnych elementów, informacje o zawodach i seminariach...

Reply
 
Thread Tools Display Modes
Old 26-01-2010, 21:15   #1
Gaga
VIP Member
 
Gaga's Avatar
 
Join Date: Sep 2003
Location: Los Dientitos
Posts: 6,856
Send Message via Gadu Gadu to Gaga
Default

Quote:
Originally Posted by Katka View Post
O tym że psa czasem trzeba jakoś zdominować przekonałam się jak Atka miała skaleczoną łapę i sama zmieniałam jej opatrunki. Młoda nie dawała do siebie podejść. Wiem, że to że niewychowawcze ale właśnie porządny wrzask i przyciśnięcie psa do ziemi podziałały. Psa wywaliłam właściwie dla tego, żeby mieć swobodny dostęp do łapy, ale Atka przy okazji zrozumiała to po swojemu. Od tamtej pory nawet przy wycieraniu łap po spacerze nie mam problemów. Sucz marudzi, ale się nie wyrywa.
.
Najlepszy dowód,że co wilczak to metoda. Myśmy przezywali niezły stres w związku z zabiegami weterynaryjnymi do czasu aż szanowna małżonka dr. Garncarza stwierdziła, że z tym-tu-o! trzeba jak z kotem
Siła i zwinność psa dawała nam marne szanse na wykonanie zabiegu, za to przekonanie, że nic się nie stanie odniosło skutek.Co prawda mina psa gdy smaruję mu łapy przed wyjściem (sól) mówi, że jest najnieszczęśliwszym psem na świecie ale spokojnie znosi "tortury" Podobnie jest z kąpielą- po prostu wchodzę do łazienki i grzecznie proszę ... za chwilę jest tup tup i hop do wanny, już bez żadnych wygibasów.

Co do przedszkola-mnie się instytucja podoba bo UCZY jak rozbawiać/motywować/skupiać/socjalizować psa, daje wspaniałe podwaliny do późniejszego szkolenia. Po kilku latach systematycznej pracy można sobie pozwolić na "nic od psa nie chcę" na spacerze, wkładam ręce do kieszeni albo kładę się w trawę i podziwiam chmury Albo ślęczę kilka minut z obiektywem w czymś małym (muszka na przykład) i nie muszę się spinać, że pies gdzieś poleci...przychodzi taki czas gdy można chłonąć otoczenie, relaksować się i pozwolić psu na jego wybory, bez stresu ...
To jest nagroda, za pracę, która (jeśli dobrze trafić) sama w sobie jest świetną zabawą
__________________

Hodowca psów to nie funkcja, to nie zawód i nie nazwa hobby - to tytuł i godność. Trzeba na nią zasłużyć i dobrze piastować.
チェイタン。
Gaga jest offline   Reply With Quote
Old 27-01-2010, 09:59   #2
Grin
Wilkokłak
 
Grin's Avatar
 
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
Default

Quote:
Originally Posted by Gaga View Post
Siła i zwinność psa dawała nam marne szanse na wykonanie zabiegu, za to przekonanie, że nic się nie stanie odniosło skutek.
My mamy podobne doświadczenia.
Metody "siłowe" nigdy nie były skuteczne w przypadku Łowcy (albo też my ich za takie nie uznawaliśmy), może oprócz krótkiego okresu, gdy był małym szkrabem. Zadziałało stopniowe przyzwyczajanie i spokojne działanie na komendę. Np. gdybym się zabrała do obcinania pazurów ot tak bez żadnego uprzedzenia, byłaby panika. Ale gdy wezmę do kieszeni parę smaczków, powiem waruj, pazury, zabieg robi się bezproblemowo.

Wyciąganie kleszczy bez odpowiedniego przygotowania psa, też może być wyzwaniem. Właścicielka psa w typie nowofundlanda opowiadała kiedyś trenerce na szkoleniu, jak u nich w domu wygląda wyciąganie kleszcza właśnie; wygląda to tak, że dwie osoby na psie siedzą, trzecia wyciąga.
Cóż, nie wiem, czy ten numer wyszedłby z wilczakiem i wolałabym nie próbować, dlatego Łowcę od początku uczyliśmy komendy badanie, dotykając, przybliżając się itd. Muszę stwierdzić, że latem się to sprawdziło.
Wydaje mi się, że gorzej jest na początku, gdy pies odczuwa jeszcze (Łowca odczuwał) dyskomfort, jeśli człowiek się zanadto do niego przybliża, nachyla, gdy musi dłużej przebywać bez ruchu, no i nie wie, co się z nim stanie, (a nuż mu łapę utną, albo coś jeszcze gorszego? ) Potem powinno być łatwiej, bo pies nabiera stopniowo coraz większego zaufania do właściciela, przyzwyczaja do zabiegów, dociera do niego, że dotyk człowieka jest fajny itp.
Grin jest offline   Reply With Quote
Old 27-01-2010, 13:47   #3
Katka
Junior Member
 
Katka's Avatar
 
Join Date: Nov 2008
Location: Wrocław
Posts: 90
Default

Quote:
Originally Posted by Grin View Post
My mamy podobne doświadczenia.
Metody "siłowe" nigdy nie były skuteczne w przypadku Łowcy (albo też my ich za takie nie uznawaliśmy), może oprócz krótkiego okresu, gdy był małym szkrabem. Zadziałało stopniowe przyzwyczajanie i spokojne działanie na komendę.
No właśnie Atka była małym szkrabem, miała poważnie rozciętą łapę i zmiany opatrunków nie były dla niej bezbolesne. Nigdy więcej nie musiałam ją przytrzymywać, wystarczył tylko raz. Potem to jakoś znosiła. Może suka zobaczyła przy okazji że nic strasznego się nie dzieje i przestała panikować. Nie miałam nikogo do pomocy i z psem musiałam sobie poradzić sama.
Katka jest offline   Reply With Quote
Old 27-01-2010, 14:00   #4
AngelsDream
Wiewiórka Wredna
 
AngelsDream's Avatar
 
Join Date: Jul 2007
Location: Warszawa
Posts: 877
Send Message via Gadu Gadu to AngelsDream
Default

A co do klikera - uczyliśmy Baaja mierzenia temperatury. Termometr piszczy jak zmierzy, prawda? Baaj, jako maluch, dostawał smakołyk za każde mierzenie. Kiedyś u weta termometr zasygnalizował, że temperatura zmierzona, a pies, kompletnie olewając, co się dzieje z tyłu, tryknął nosem kieszeń, uświadamiając mnie, że pora na jedzenie. Lekarz miał z nas ubaw, ale w praktyce to się przydało, kiedy zlecono badanie prostaty w związku z zapleniem pęcherza. Panom nie muszę tłumaczyć, że Baaj nie był najszczęśliwszy, ale wiedział, że trzeba się zachować. Inna sprawa, że procentuje również zaprzyjaźnienie z lekarzem, jego podejście i to, że weterynarz wie, kogo obsługuje.

Jeszcze z ciekawych spraw. Baaj bał się pędzli. Na sam widok włosia, cofał się o metr i nie podszedł, a ponieważ jestem zdania, że każdy strach może powodować inne, pracowaliśmy nad tym, żeby pędzle nie były straszne. Jeden śliczny pędzelek zakończył żywot ku chwale nauki, potem targetowaliśmy różne części innych, aż pies zrozumiał, że włosie nie ma zamiaru go zabić. Kompletnie nie wiem, skąd wzięła mu się pędzlowa trauma - ważne, że przeszła.
__________________
(...)W kwestie mroczne i ogromne
Słodka świata treść wycieka:
Wszystko wina to człowieka(...)
AngelsDream jest offline   Reply With Quote
Old 27-01-2010, 18:27   #5
Gaga
VIP Member
 
Gaga's Avatar
 
Join Date: Sep 2003
Location: Los Dientitos
Posts: 6,856
Send Message via Gadu Gadu to Gaga
Default

Quote:
Originally Posted by Katka View Post
No właśnie Atka była małym szkrabem, miała poważnie rozciętą łapę i zmiany opatrunków nie były dla niej bezbolesne. Nigdy więcej nie musiałam ją przytrzymywać, wystarczył tylko raz. Potem to jakoś znosiła. Może suka zobaczyła przy okazji że nic strasznego się nie dzieje i przestała panikować. Nie miałam nikogo do pomocy i z psem musiałam sobie poradzić sama.
I poradziłaś a to najważniejsze Przy następnych razach (niekoniecznie życzę rozcięć i konieczności opatrywania) będzie łatwiej
__________________

Hodowca psów to nie funkcja, to nie zawód i nie nazwa hobby - to tytuł i godność. Trzeba na nią zasłużyć i dobrze piastować.
チェイタン。
Gaga jest offline   Reply With Quote
Old 27-01-2010, 19:33   #6
Katka
Junior Member
 
Katka's Avatar
 
Join Date: Nov 2008
Location: Wrocław
Posts: 90
Default

Quote:
Originally Posted by Gaga View Post
I poradziłaś a to najważniejsze Przy następnych razach (niekoniecznie życzę rozcięć i konieczności opatrywania) będzie łatwiej
Uczymy się ja i pies
Katka jest offline   Reply With Quote
Reply

Thread Tools
Display Modes

Posting Rules
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
Smilies are On
[IMG] code is On
HTML code is Off

Forum Jump


All times are GMT +2. The time now is 22:13.


Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org