Go Back   Wolfdog.org forum > Polski > Sport i szkolenie

Sport i szkolenie Wilczaki jako psy użytkowe - jak je szkolić, jak uczyć kolejnych elementów, informacje o zawodach i seminariach...

Reply
 
Thread Tools Display Modes
Old 26-01-2010, 12:22   #1
AngelsDream
Wiewiórka Wredna
 
AngelsDream's Avatar
 
Join Date: Jul 2007
Location: Warszawa
Posts: 877
Send Message via Gadu Gadu to AngelsDream
Default

Quote:
Zajęcia były takie sobie, a efekt - Atka pracuje tylko za smaczki.
Pracuje czy się słucha? Bo to często dwie różne rzeczy. Wielokrotnie i do znudzenia dyskutowałam z ludźmi, którzy tłumaczyli mi - czasami cierpliwie, czasami mniej grzecznie - że dorosły, duży pies ma wykonywać wszystkie moje polecenia, bo tak! Bo ja mu każę! Pan na Polu swego czasu uświadomił mnie, że bardzo źle robię, ponieważ karmię Baaja wyłącznie na spacerach. Pies wtedy ćwiczył bardzo dużo i wychodziło tak, że z dziennej porcji w misce lądowało pół kubka - pan kompletnie nie rozumiał, o co mi chodzi, a ja machnęłam na niego ręką. Tak samo zresztą, jak na rady ludzi, którzy nigdy Baaja nie widzieli nawet, ale mają tysiąc pomysłów na to, co z nim zrobić i dlaczego. I żeby to były propozycje - nie to były niemal rozkazy... Nieistotne.

W każdym razie Baaj do tej pory, a jest prawie dwulatkiem, pracuje za nagrody. Różnica polega na tym, że mały Baaj widział nagrodę w dłoni, duży nie wie, kiedy ją dostanie i czy zawsze będzie to jedzenie, ale punktujemy każdą dobrze wykonaną rzecz. Z dużym naciskiem na odwołanie. Pilnujemy, żeby mieć chociaż pięć granulek karmy w kieszeni na wypadek, gdyby zdarzyło się coś trudnego, coś, co go z jakiegoś powodu przerasta, ale są rzeczy, które musi wykonać już i bez szemrania. Nie wiem, czy napisałam to jasno, bo najprościej pokazać to na spacerze, a nie pisząc, ale osobiście nie widzę niczego złego w pracy za nagrody. Takie czy inne. Aczkolwiek rozumiem, że są psy nie podejmujące smaków i są ludzie, którzy maja kompletnie inne spojrzenie na temat pracy i posłuszeństwa.

Ja klikera używam również w mrozy, ale nawet ja czasem wymiękam. Tyle dobrego, że Baaj nauczył się podejmować smakołyki delikatnie - skutkuje to na mnie, Michale i znajomej, która go tego nauczyła, ale jest błogosławieństwem.
__________________
(...)W kwestie mroczne i ogromne
Słodka świata treść wycieka:
Wszystko wina to człowieka(...)

Last edited by AngelsDream; 26-01-2010 at 12:31.
AngelsDream jest offline   Reply With Quote
Old 26-01-2010, 12:38   #2
Grin
Wilkokłak
 
Grin's Avatar
 
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
Default

Quote:
Originally Posted by AngelsDream View Post
Pan na Polu swego czasu uświadomił mnie, że bardzo źle robię, ponieważ karmię Baaja wyłącznie na spacerach. Pies wtedy ćwiczył bardzo dużo i wychodziło tak, że z dziennej porcji w misce lądowało pół kubka - pan kompletnie nie rozumiał, o co mi chodzi
No proszę, a nasza trenerka zraziła już do siebie niejednego właściciela (właścicielkę) psa proponując właśnie, aby większą część (bądź nawet całą w przypadku oporniejszego osobnika) dziennej racji przeznaczyć na skarmianie w trakcie szkolenia.
Grin jest offline   Reply With Quote
Old 26-01-2010, 12:46   #3
AngelsDream
Wiewiórka Wredna
 
AngelsDream's Avatar
 
Join Date: Jul 2007
Location: Warszawa
Posts: 877
Send Message via Gadu Gadu to AngelsDream
Default

Prawie od początku nastawialiśmy się na to, że Baaj będzie kastratem, więc pilnowaliśmy bardzo skrupulatnie, ile je i kiedy. Zresztą odruch skarmiania porcją mamy "po" znajomej, która trenuje ze swoim psem agility i obi, a ostatnio porywa nam Celara na treningi.

W każdym razie mnie taka propozycja trenera nie zraziłaby, przeciwnie - wiedziałabym, że uda się nam wypracować wspólną wizję psa. Tak przypuszczam. Często praca z danym trenerem rozbija się właśnie o drobiazgi.

U nas z klikera korzystałam tylko ja, ale trener chwalił, że robię to dobrze - pies się lepiej skupia, więcej rozumie. Ze smakołyków na początku też korzystaliśmy tylko my - chyba inni mieli jakiś kompleks. Ale im przeszło.

Nas dla odmiany uczono, żeby przedłużać czas między znaną komendą i nagrodą po niej.
__________________
(...)W kwestie mroczne i ogromne
Słodka świata treść wycieka:
Wszystko wina to człowieka(...)

Last edited by AngelsDream; 26-01-2010 at 12:48.
AngelsDream jest offline   Reply With Quote
Old 26-01-2010, 14:03   #4
Katka
Junior Member
 
Katka's Avatar
 
Join Date: Nov 2008
Location: Wrocław
Posts: 90
Default

Quote:
Originally Posted by AngelsDream View Post
Pracuje czy się słucha?
Masz rację, to wymaga rozróżnienia. Słuchała się tylko za smaczki, bo oczywiście cały czas z nią pracuję i teraz sucz wie, że zanim rzucę jej piłkę czy odepnę smycz też czasem musi coś wykonać. I że warto spokojnie poleżeć i poczekać (ćwiczone w kuchni i u znajomych), chociaż ta komenda nie zawsze działa. Jest coraz lepiej.

Nie jestem osobą która każe psu pracować bo tak. W ogóle nie jestem osobą wymagającą bezwzględnego posłuszeństwa od psa. Wielu komend Atki nie nauczę, bo po co. Daj głos czy podaj łapę jest dla mnie bez sensu. Zamierzam jej dawać nagrody cały czas, choć jak mówisz nieregularnie. Kliker mi się spodobał bo dzięki niemu pies lepiej wiedział o co mi chodzi. Przy samych smaczkach trudniej wypracować coś nowego. Chodzi mi o mnie, niekoniecznie psa Atka sobie poradzi, to prędzej ja tracę cierpliwość do ćwiczenia.

Nie odmawiam wielkiej wiedzy i doświadczenia trenerowi na którego trafiłam. Nie podobał mi się jednak sposób prowadzenia zajęć, miałam wrażenie że są bez planu. Na każdych zajęciach to samo, strasznie dużo było krzyków (żeby zwrócić uwagę psa a nie go zbesztać) i mówienia do psa, co też się kłóci z tym co czytałam, że najpierw wypracowujesz zachowanie a potem wprowadzasz komendę. I mam wrażenie że Atka słysząc po raz setny swoje imię albo "choć tu" ("tak! bardzo dobrze!") właśnie wtedy przestała reagować. Chociaż może to "ten wiek" - ma pół roku.

W moim wyobrażeniu psie przedszkole to poznawanie świata, powinno być wyposażone w różne akcesoria typu różne rodzaje nawierzchni, tunele, przedmioty wydające dziwne dźwięki, przyzwyczajanie do oglądania i podnoszenia psa przez obcych ludzi (wet, wystawa), pokazy jak i w co się bawić ze szczeniakiem... No cóż.

Zadowolona jestem że Atka oswoiła się z dużą ilością psów, wcześniej się bała. Kilka uwag się przydało. I pewnie trafię jeszcze do tej szkoły, ale na innego rodzaju zajęcia i z kim innym. Mają w ofercie zajęcia miejskie, czyli spotykają się w centrum i uczą psy oswajania się z miejskimi sytuacjami. Coś takiego na razie sama robię z Atką ale przyda mi się usystematyzować wiedzę na ten temat i skorzystać z doświadczeń innych.

Tylko doświadczenia przygodnie spotykanych osób sobie daruję Niedawno jakaś kobieta zaczepiła mnie i usiłowała mi pokazać jak się tresuje psa (srasznie przy tym krzycząc) bo co prawda nie ma żadnego pupila, ale widziała w telewizji taki program, więc wie. Metoda podobno działa w dwa tygodnie

Last edited by Katka; 26-01-2010 at 14:08.
Katka jest offline   Reply With Quote
Old 26-01-2010, 14:24   #5
Gia
K-Lee Family
 
Gia's Avatar
 
Join Date: Feb 2005
Location: Wrocław
Posts: 2,400
Send a message via Skype™ to Gia Send Message via Gadu Gadu to Gia
Default

Katka, we Wrocławiu jest dużo psich szkół. Jeśli nie byłaś zadowolona z przedszkolnych zajęć, dlaczego nie spróbujesz innej szkoły, innego podejścia, innego trenera.
__________________

Gia, K-lee Vornja z Peronówki & Gran Rosa Amiga Atropa Bella Donna...
Gia jest offline   Reply With Quote
Old 26-01-2010, 14:52   #6
AngelsDream
Wiewiórka Wredna
 
AngelsDream's Avatar
 
Join Date: Jul 2007
Location: Warszawa
Posts: 877
Send Message via Gadu Gadu to AngelsDream
Default

Podawanie łapy jest akurat bardzo przydatne - u weta, przy obcinaniu pazurów, wycieraniu łap po spacerze, etc. Polecam naukę. Łącznie z tylnymi łapami.

Co do szczekania - nam się przydało, bo Baaj po prostu jest szczekliwy, a wyuczenie na komendę, pomaga kształtować też wyciszanie. Czasami mam wrażenie, że "cyrkowe sztuczki" wcześniej czy później do czegoś się w życiu przydają, choćby i taki trup. A maszynkę do golenia Baaj poznał poprzez target i dzięki temu nie było problemu z przygotowaniem do operacji.

Ja dużo mówię do Baaja, bo akurat jemu to pomaga się skupić. Dużo też piszczę i nadmiernie ekscytuję się, kiedy uda mu się coś trudnego. Z drugiej strony tak na niego działam, że prawie szepczę niektóre komendy - inaczej jest zbyt nakręcony i przez to niedokładny.

Między pracą a posłszeństwem najlepiej widać różnicę w domu.

Kiedy długo równamy, jest nagroda. Kiedy każę mu przejść mi z drogi, idąc z kubkiem, nagrody nie ma. Kiedy proszę o wskoczenie na coś, jest nagroda. Kiedy każę zejść z łóżka, nagrody nie ma, choć nauczyłam go tego na smaki dawno temu. Nie ma smakołyków za pójście do klatki, jeśli muszę popracować z Celarem, ale są zawsze na koniec pracy z drugim psem, żeby wynagrodzić spokój, etc. Nie twierdzę oczywiście, że Baaj zawsze i wszędzie posłucha się od ręki - byłoby to ogromnym uogólnieniem, ale tak mniej więcej rozróżniam słuchanie od pracy.

My pracowaliśmy z czterema róznymi trenerami i najbardziej podobały się nam zajęcia indywidualne z trenerem policyjnym, ale trzeba przyznać, że człowiek po prostu postarał się zrozumieć, z jakim psem pracuje.
__________________
(...)W kwestie mroczne i ogromne
Słodka świata treść wycieka:
Wszystko wina to człowieka(...)
AngelsDream jest offline   Reply With Quote
Old 26-01-2010, 15:05   #7
Katka
Junior Member
 
Katka's Avatar
 
Join Date: Nov 2008
Location: Wrocław
Posts: 90
Default

Quote:
Originally Posted by Gia View Post
Katka, we Wrocławiu jest dużo psich szkół. Jeśli nie byłaś zadowolona z przedszkolnych zajęć, dlaczego nie spróbujesz innej szkoły, innego podejścia, innego trenera.
Właśnie mam taki zamiar - zaraz po sesji
Jestem dopiero na początku tej drogi.
Gia, a jak postrzegasz zajęcia na stadionie?

Last edited by Katka; 26-01-2010 at 15:09.
Katka jest offline   Reply With Quote
Old 26-01-2010, 15:37   #8
Gia
K-Lee Family
 
Gia's Avatar
 
Join Date: Feb 2005
Location: Wrocław
Posts: 2,400
Send a message via Skype™ to Gia Send Message via Gadu Gadu to Gia
Default

Ja właśnie chodzę na zajęcia na stadion i jestem baaaaardzo zadowolona. Wreszcie zaczęłam nad psem panować. Ale tam nikt nie udaje, że stosuje same metody pozytywne. Nie ma kolczatek, obroży elektrycznych itp. Jest nagroda za dobre zachowanie, ale ja np. muszę czasem na psa wrzasnąć, tylko tak słucha się i nie gryzie innych suk (to w temacie agresji wobec swojej płci). Ważne, że skutecznie. Ja nie jestem zwolennikiem ani fanatyczką tylko i wyłącznie pozytywnego szkolenia. Ale też nie stosuję na psie jakichś strasznych kar. Magda od Astarte conieco widziała, bo była u nas na stadionie

Przyjdź i sama się przekonaj

P.s. Ale teraz nie polecam, my coprawda tam jesteśmy, ale wrażenia ogólne będą gorsze w taką pogodę
__________________

Gia, K-lee Vornja z Peronówki & Gran Rosa Amiga Atropa Bella Donna...
Gia jest offline   Reply With Quote
Old 26-01-2010, 18:55   #9
Katka
Junior Member
 
Katka's Avatar
 
Join Date: Nov 2008
Location: Wrocław
Posts: 90
Default

Quote:
Originally Posted by Gia View Post
Jest nagroda za dobre zachowanie, ale ja np. muszę czasem na psa wrzasnąć, tylko tak słucha się i nie gryzie innych suk (to w temacie agresji wobec swojej płci). Ważne, że skutecznie. Ja nie jestem zwolennikiem ani fanatyczką tylko i wyłącznie pozytywnego szkolenia.
O tym że psa czasem trzeba jakoś zdominować przekonałam się jak Atka miała skaleczoną łapę i sama zmieniałam jej opatrunki. Młoda nie dawała do siebie podejść. Wiem, że to że niewychowawcze ale właśnie porządny wrzask i przyciśnięcie psa do ziemi podziałały. Psa wywaliłam właściwie dla tego, żeby mieć swobodny dostęp do łapy, ale Atka przy okazji zrozumiała to po swojemu. Od tamtej pory nawet przy wycieraniu łap po spacerze nie mam problemów. Sucz marudzi, ale się nie wyrywa.

Do tej pory byłam zwolenniczką tylko pozytywnego szkolenia ale przy wilczaku przekonałam się że nie można być tylko łagodnym.

Co do ataków agresji to wiem, że wilczaki bawią się bardzo agresywnie i mi to nie przeszkadza, wiedziałam na co się decyduję, jednak chciałabym znaleźć sposób żeby móc ją uspokoić przy psach o innym temperamencie. Nie chcę żeby się nakręcała tak na każdego psa bo kilka razy przez to oberwała i kończyło się u weta. Nie chce żeby się zrobiła agresywna w przyszłości. Ona się uczy i ma coraz lepsze wyczucie ale chodzi mi również o panikujących właścicieli. Klikerem tego akurat nie wyćwiczę. Na szkoleniu usłyszałam tylko że mam bardzo naturalnego psa i to te spokojne psy i ich właścicieli powinno się wysłać na szkolenie bo wiedzą jak się bawić. Nie było porady typu "weź ją na chwilę na smycz" albo "odwróć jej uwagę zabawką" - to są moje poźniejsze pomysły. Jednocześnie ten sam koleś mi powiedział "na najbliższe zajęcia to nie przychodź bo będzie mały terier i Atka jest dla niego za ostra". Szkolenie tylko pozytywne, ale według trenera jedyna skuteczna metoda na oduczenie psa wyjadania na spacerach to obroża elektryczna (nie zamierzam jej stosować). Przynajmniej był szczery. Wolałabym jednak bardziej rzeczowe odpowiedzi na moje problemy z psem i skupianie się na tym co ja mogę zrobić a nie co powinni zrobić ludzie których nie ma na szkoleniu. Dlatego szukam dalej. Nie tyle interesuje mnie kurs posłuszeństwa ile co jeszcze mogę robić z psem na etapie rozwoju. Freesby i agility najwcześniej jak Atka skończy rok i raczej tylko na zasadzie zapoznania się z tymi dyscyplinami.

Ciekawostką było dla mnie to że samo szkolenie klikerowe nie zakłada w ogólnym wychowaniu tylko pozytywnych metod - taka wzmianka przynajmniej padła w książce Karen Pyror.
Katka jest offline   Reply With Quote
Old 26-01-2010, 19:42   #10
Gia
K-Lee Family
 
Gia's Avatar
 
Join Date: Feb 2005
Location: Wrocław
Posts: 2,400
Send a message via Skype™ to Gia Send Message via Gadu Gadu to Gia
Default

Podejrzewam gdzie chodzisz na szkolenie, ale jeśli możesz, napisz mi proszę nazwisko trenera i szkołę na PM

Na szkoleniu bywa nudno, w końcu zostań inaczej nie da się nauczyć niż maglując w kółko, ale krótkie sesje treningowe przerywane są psią zabawą, wtedy każdy robi to co lubi. My w tej chwili chodzimy tylko na zajęcia klubowe. Ale od wiosny zamierzam znowu chodzić na posłuszeństwo.

Co do agresji... masz wilczaka... ja zrobiłam chyba wszystko co mogłam, żeby sucza nie była agresywna... ale i tak odgrywa się na obcych sukach. Teraz po prostu uczymy się nad tym zapanować. Jeśli nie chce się bawić, to niech chociaż ignoruje. Już idzie nam całkiem nieźle. Astarte została oszczędzona
__________________

Gia, K-lee Vornja z Peronówki & Gran Rosa Amiga Atropa Bella Donna...
Gia jest offline   Reply With Quote
Old 26-01-2010, 21:15   #11
Gaga
VIP Member
 
Gaga's Avatar
 
Join Date: Sep 2003
Location: Los Dientitos
Posts: 6,856
Send Message via Gadu Gadu to Gaga
Default

Quote:
Originally Posted by Katka View Post
O tym że psa czasem trzeba jakoś zdominować przekonałam się jak Atka miała skaleczoną łapę i sama zmieniałam jej opatrunki. Młoda nie dawała do siebie podejść. Wiem, że to że niewychowawcze ale właśnie porządny wrzask i przyciśnięcie psa do ziemi podziałały. Psa wywaliłam właściwie dla tego, żeby mieć swobodny dostęp do łapy, ale Atka przy okazji zrozumiała to po swojemu. Od tamtej pory nawet przy wycieraniu łap po spacerze nie mam problemów. Sucz marudzi, ale się nie wyrywa.
.
Najlepszy dowód,że co wilczak to metoda. Myśmy przezywali niezły stres w związku z zabiegami weterynaryjnymi do czasu aż szanowna małżonka dr. Garncarza stwierdziła, że z tym-tu-o! trzeba jak z kotem
Siła i zwinność psa dawała nam marne szanse na wykonanie zabiegu, za to przekonanie, że nic się nie stanie odniosło skutek.Co prawda mina psa gdy smaruję mu łapy przed wyjściem (sól) mówi, że jest najnieszczęśliwszym psem na świecie ale spokojnie znosi "tortury" Podobnie jest z kąpielą- po prostu wchodzę do łazienki i grzecznie proszę ... za chwilę jest tup tup i hop do wanny, już bez żadnych wygibasów.

Co do przedszkola-mnie się instytucja podoba bo UCZY jak rozbawiać/motywować/skupiać/socjalizować psa, daje wspaniałe podwaliny do późniejszego szkolenia. Po kilku latach systematycznej pracy można sobie pozwolić na "nic od psa nie chcę" na spacerze, wkładam ręce do kieszeni albo kładę się w trawę i podziwiam chmury Albo ślęczę kilka minut z obiektywem w czymś małym (muszka na przykład) i nie muszę się spinać, że pies gdzieś poleci...przychodzi taki czas gdy można chłonąć otoczenie, relaksować się i pozwolić psu na jego wybory, bez stresu ...
To jest nagroda, za pracę, która (jeśli dobrze trafić) sama w sobie jest świetną zabawą
__________________

Hodowca psów to nie funkcja, to nie zawód i nie nazwa hobby - to tytuł i godność. Trzeba na nią zasłużyć i dobrze piastować.
チェイタン。
Gaga jest offline   Reply With Quote
Reply

Thread Tools
Display Modes

Posting Rules
You may not post new threads
You may not post replies
You may not post attachments
You may not edit your posts

BB code is On
Smilies are On
[IMG] code is On
HTML code is Off

Forum Jump


All times are GMT +2. The time now is 04:36.


Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org